Pewna Angielka, która zgodziła się na przeprowadzkę do Szkocji wierząc, że w ten sposób uratuje małżeństwo przed rozpadem, odkryła, że prawdziwym powodem przeprowadzki było... korzystniejsze prawo rozwodowe.
Zaledwie tydzień po osiedleniu się w Edynburgu kobieta odkryła, że małżonek, który błagał ją o drugą szansę, wystąpił o rozwód w szkockim sądzie i zgodnie ze szkockim prawem wypłaci jej po rozstaniu znacznie mniejszą sumę, niż ta, którą zasądziłby sąd w Anglii.
|