|
Pobieranie dodatkowych opłat za porody stało się w wielu publicznych szpitalach powszechną praktyką. To bezprawne - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich. Sprawą ma się zająć Ministerstwo Zdrowia - informuje "Rzeczpospolita". 
Cenniki na stronach internetowych szpitali podają, że w największych miastach osobna sala do porodu kosztuje 200 - 1000 zł, jednoosobowy pokój po porodzie 200 zł, poród rodzinny 150 - 250 zł, znieczulenie zewnątrzoponowe 400 - 700 zł. Czasem trzeba nawet płacić za samo cesarskie cięcie.
Cenniki, chociaż ustalane osobno przez każdy szpital, ilustrują postępujący proces komercjalizacji na oddziałach położniczych - podkreśla dziennik.
Poród w przyzwoitych warunkach może kosztować nawet kilka tysięcy złotych. "Cztery lata temu za poród z cesarskim cięciem w jednym z warszawskich szpitali zapłaciłam przeszło 3 tys. zł" - mówi Monika M. "Teraz jest pewnie drożej" - dodaje.
Dla szpitali, które twierdzą, że NFZ nie zawraca im za ponadstandardową opiekę, jest to sposób na podreperowanie budżetu. Fundacja "Rodzić po ludzku" przesłała nowo powołanej minister zdrowia Ewie Kopacz raport z akcji "Rodzić po ludzku", zawierający m.in. informacje o kształtowaniu się opłat. Z danych fundacji wynika, że rekordzistą jest woj. mazowieckie, gdzie średnia opłata wynosi 500 zł.
Gazeta przypomina, że sprawa ta niepokoi również RPO Janusza Kochanowskiego. W pismach do poprzedniego i obecnego ministra zdrowia ocenia on, iż pobieranie wymienionych opłat nie znajduje oparcia w przepisach i stanowi niedopuszczalną praktykę publicznych szpitali. Zdaniem RPO sprawa wymaga pilnego rozwiązania. Niezbędne są nowoczesne, powszechnie obowiązujące standardy opieki okołoporodowej.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało "Rzeczpospolitą, że 31 października został powołany interdyscyplinarny zespół do spraw opracowania projektu standardu opieki okołoporodwej. Pierwsze jego posiedzenie odbędzie się 14 grudnia.
(PAP)
|