|
Kobiety wygrają wojnę płci, a mężczyźni całkiem wyginą - twierdzi w swej najnowszej książce "Przekleństwo Adama. Świat bez mężczyzn" znany brytyjski genetyk prof. Bryan Sykes. Teorię profesora opisuje "Dziennik". 
Jak pisze "Dziennik", według Sykesa mężczyźni będą istnieć jeszcze przez najbliższe 125 tys. lat. Ich liczba będzie spadać stopniowo, w miarę jak chromosom Y będzie się degenerował. W końcu panowie znikną całkiem.
Brytyjski naukowiec nie uważa jednak, że gatunek ludzki wyginie. Przeciwnie, do tego czasu ludzie zdążą się nauczyć rozmnażać bez męskiego materiału genetycznego.
Według Sykesa, od 11 tys. lat trwa generyczna wojna płci. "Bierze w niej udział dwóch graczy - DNA mitochondrialne i męski chromosom Y. DNA mitochondrialne to 37 genów upakowanych ciasno w mitochondriach, niewielkich strukturach znajdujących się w każdej komórce naszego ciała. Wszyscy ludzie dziedziczą je wyłącznie po matce" - opisuje "Dziennik".
Kiedy komórka jajowa spotyka się z plemnikiem, każde z nich ma swoje mitochondria. W trakcie zapłodnienia plemnik pozbywa się witki razem ze swoimi mitochondriami. Zarodek posiada już jedynie mitochondrialne DNA kobiety.
Przeciwnik w tej wojnie, czyli chromosom Y, znajduje się w komórkach mężczyzn. "To na jednym z jego ramion znajduje się gen SRY (sex determining region Y - decydujący o płci obszar Y). Według zawartego w nim przepisu powstaje białko, które uruchamia proces przemiany zarodka żeńskiego w męski (na początku bowiem wszystkie embriony są dziewczynkami)" - pisze "Dziennik".
Brytyjski naukowiec wyjaśnia, że istotą wojny płci jest walką o dominację pomiędzy mitochondrialnym DNA a przekazywanym z ojca na syna DNA chromosomu Y. Każdy z nich chce powielać się w jak największej liczbie kopii.
W toku rozwoju cywilizacji ludzkiej płodzono coraz więcej dzieci. Chromosom Y zaczął się powielać w większej liczbie kopii, dzięki czemu mógł konkurować z DNA mitochondrialnym.
Prof. Sykes pisze, że istnieją "samolubne chromosomy Y", które są w stanie zakłócić normalną równowagę pomiędzy liczbą rodzących się w danej rodzinie chłopców i dziewczynek. Ponieważ dla Y przedstawicielki płci żeńskiej są zupełnie bezwartościowe (bo go nie dziedziczą), będzie on dążył do ich całkowitego wyeliminowania - pisze "Dziennik".
Wojna płci jest już przez chromosom Y przegrana - twierdzi brytyjski profesor. Stworzona przez mężczyzn cywilizacja wyprodukowała chemikalia, które negatywnie wpływają na jakość męskiego nasienia. Chromosom Y stał suę cmentarzyskiem popsutych genów, przez co umiera i za jakieś 125 tysięcy lat ulegnie zagładzie - konkluduje "Dziennik".
(Dziennik)
|