Choć starali się od wielu lat, amerykańskie małżeństwo z Arizony nie mogło się doczekać potomstwa. Kiedy wreszcie kobieta zdecydowała się na sztuczne zapłodnienie, 7 miesięcy później na świat przyszły zdrowe sześcioraczki – podał "Super Express".
Kiedy Jenny Masche usłyszała od lekarzy, że nie może mieć dzieci, nie poddała się. Postanowiła pomóc szczęściu i skorzystać z możliwości zapłodnienia in vitro. W końcu udało się jej zajść w ciążę. Nie spodziewała sie jednak, że aż sześciokrotnie zostanie obdarzona przez los. Na badaniach USG przeżyli z mężem szok.
- Medycy zaczęli liczyć: 1... 2... 3... 4... przy czwartym Jenny kompletnie spanikowała. Potem usłyszeliśmy: 5... A potem doktor jeszcze dodał: chwila, tu bije 6. serce! - opowiada na łamach "SE" ojciec sześcioraczków.
Trzy dziewczynki i trzech chłopców przyszło na świat w siódmym miesiącu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia. Wszystkie dzieci są zdrowe. Otrzymały imiona: Bailey Elizabeth, Savanna Jane, Molli Grace, Cole Robert, Blake Nickolas i Grant William.






